Jak sięgam pamięcią zawsze kiedy wyjeżdżałem za granicę zachodnią naszego kraju, uwielbiałem chodzić do ubikacji, gdzie mogłem korzystać z bidetu. Bidet w naszym kraju wówczas to był synonim bogactwa, wyższej klasy. Zresztą nasze małe mieszkania miały tak małe łazienki, że bidet nie mógł być nawet zamontowany – nie było dla niego miejsca – trzeba było przecież jeszcze do łazienki wcisnąć pralkę.
Tak więc bidet był raczej urządzeniem zbędnym i jeśli chcieliśmy dokonać zabiegów higieny okolic intymnych trzeba było wchodzić do wanny lub też do kabiny prysznicowej. A wyjeżdżając do znajomych do Niemiec lub Włoch zawsze mogłem z tego urządzenia skorzystać. Tak więc jak zdecydowałem się na przeprowadzkę do nowo wybudowanego mojego domu, zażądałem, by w wyposażeniu łazienek znalazł się właśnie bidet. Znalazłem miejsce w którym miał się znajdować bidet. Teraz musiałem tylko poszukać takiego, który pasowałby do reszty armatury łazienkowej. Po dłuższych poszukiwaniach znalazłem bidet z tej samej serii, więc nie odstawał ani od umywalki ani od kompaktu. Teraz będę mógł się cieszyć tym urządzeniem każdego dnia, nie będę musiał już korzystać z wanny chcąc się podmyć. Warto było czekać tyle lat na bidet we własnym domu.
Brak komentarzy.
Dodawanie komentarzy zostało zablokowane.